expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 29 maja 2014

Konik Różowo-Szary

Ostatnio nie miałam czasu na nic, stąd moja mała obecność na blogu,
no ale wróciłam i to z wielką ochotą na szycie, z czego bardzo się cieszę :)
W ciągu tych paru dni uszyłam dosyć sporo pierdółek, które systematycznie będę Wam pokazywać...
 na pierwszy ogień idzie Konik.
Pierwszy raz szyłam małego konika, wzór ściągnęłam z netu ( wystarczy wpisać w google: konik szablon), oczywiście maskotka ta była uszyta z myślą o mojej córeczce, bo już dawno nic jej nie zrobiłam... aż mi głupio ;P


 A tu już zabawa na całego :) i ciągle słyszę tylko ihaha :)
A dla zainteresowanych jak zrobić taką grzywę, zrobiłam mały tutorialik.
Na taśmę klejącą, przyczepiamy nitkę włóczki...
... przykładamy kawałek papieru i przeszywamy przez środek.
 
Potem trzeba tylko usunąć taśmę i papier (bez problemu to schodzi), następnie składamy nitki wzdłuż przeszycia i doszywamy do konika... proste, nie? :)
Ja te pętelki przecięłam, ale można je zostawić, też to fajnie wygląda.
 
 

piątek, 16 maja 2014

Metkowe Przytulanki

Maszyna do szycia schowana w szafce, nici powkładane do koszyczka, tkaniny poukładane i wciśnięte do wielkiego pudła...
... tak , tak, w tej chwili nie mam w ogóle czasu na szycie, więc trzeba było wszystko ładnie pochować po kątach.
No ale pewnie za jakiś czas znowu dostanę natchnienie i ruszę ponownie z szyciem, bo w rodzinie mam całą masę dzieciaczków (niektóre jeszcze siedzą grzecznie w brzuchach swoich mam), które czekają na moje poduszkowe tworki.
A na razie będę pokazywać Wam rzeczy, które powstały jakiś czas temu.
Dzisiaj szmatki, przytulanki metkowe.
Uszyłam takich trzy sztuki, dwie powędrowały do uroczych bliźniaczek , a jedną uszyłam dla mojej Karolci, jednak ona ju była na nią za duża, bo niezbyt chętnie się nią bawiła, no ale już niedługo pojawi się w naszym domu kolejny mały bąbel, więc ta szmatka, na pewno będzie jeszcze w pełni wykorzystana, wytarmoszona i wymumlana :)
Jedną stronę uszyłam z tkaniny bawełnianej, na którą naszyłam serduszko podszyte celofanem, przy miętoleniu wydaje przyjemne szuszczenie, które zwraca uwagę niemowlęcia. A druga strona to mięciutki polarek, do którego przyjemnie jest przytulić swoją twarz.



Nie wiem jak jest u Was, ale u nas już leje trzeci dzień... 
Mam nadzieję, że do niedzieli się rozpogodzi, bo teraz obchodzimy roczek Karolci, będzie msza w kościele, no a potem imprezka :)
Więc zmykam do "garów" , bo mam jeszcze dużo do zrobienia, a Wam życzę miłego i pogodnego weekendu ;) 
 A! no i bardzo dziękuję za tyle miłych komentarzy odnośnie mojej spódnicy ciążowej, to mnie bardzo podbudowało i sprawiło, że nabrałam ogromnej chęci żeby znowu coś uszyć...
tylko ten czas... :)

czwartek, 1 maja 2014

Spódnica Ciążowa

Tak jak obiecałam, w dzisiejszym poście będzie o spódnicy, na którą nagle dostałam ogromne natchnienie i przyszła wielka chęć, uszycia czegoś, co nie jest poduszką ani żadną inną rzeczą, z dotychczasowych moich tworków.
Chyba z dwa miesiące temu kupiłam dwa kawałki tkaniny, z myślą o uszyciu czegoś dla siebie, jednak dopiero teraz przyszła pora na ich wykorzystanie.
No tak to jest, jak otwiera się szafę, zawaloną różnymi szmatami, a i tak wyrywa się z rozpaczy włosy z głowy, no bo "ja nie mam się w co ubrać!".
Miałam kawałek tkaniny jeans podobnej, rozciągliwej i kawałek miętowej dzianiny, początkowo miałam w planie uszycie spódnicy w całości miętowej, jednak bardziej praktycznym rozwiązaniem było odszycie czegoś w stonowanym kolorze, do którego można dobrać rzeczy w różnych kolorach.
Nie korzystałam z żadnego wzoru, czy wykroju, jest to w całości mój pomysł, jaki w danej chwili przyszedł mi do głowy, a czy fajnie to wyszło to sami oceńcie ;)



Spódniczka ma paseczek, który można zawiązać na biodrach, oczywiście naszyłam szlufki, żeby się w nich ładnie ten pasek trzymał. Panel na brzuszek z tej samej, miętowej dzianiny z wszytą gumką i ozdobne stębnówki w podobnym kolorze, co by całość nabrała jakiegoś wyrazu.
Nie chciało mi się bawić z kieszeniami, więc zrobiłam tylko ich imitacje, podwójnym ściegiem stębnowym.
A tak to wygląda na mnie (sam dół, bo góra już nie jest taka ciekawa ;P )




Tego panela i tak nie widać, bo jak się bluzkę założy to ona go zakryje, no ale jak się człowiek schyli, to wtedy coś tam może wyjść na wierzch, więc jak już to widać, to niech będzie w przyjemnym dla oka kolorze :)




Spódniczka nie ma żadnych zaszewek, zamków czy innych skomplikowanych elementów. Naciągasz kieckę na tyłek i gotowe ;P
 Lubię szyć takie prościutkie fasony z rozciągliwych materiałów, bo przynajmniej taka odzież jest wygodna w noszeniu, no i jak się jest w ciąży to rośnie razem z całym ciałem :)
Jedno jest pewne, na pewno jeszcze coś sobie uszyję bo sprawia mi to wiele satysfakcji jak mam jakiegoś oryginalnego ciucha, którego nikt inny nie posiada.
Oczywiście jeżeli komuś spodobał się ten wzór spódniczki, to śmiało może uszyć sobie taką samą... nie obrażę się ;)