expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 29 kwietnia 2014

Miłe Niespodzianki

Jak wiecie, niedawno moja Karolcia skończyła pierwszy rok swojego życia, z tej okazji otrzymałyśmy przesympatyczne prezenty od blogowych koleżanek.
Pierwsza z nich to przeuroczy ślimaczek i serduszko wykonane przez bardzo zdolną osóbkę, a jest nią Agatka, czyli Mała Sowa z blogu Kącik Małej Sowy.
Jak dostałam przesyłkę w swoje ręce, to oczywiście od razu nie dałam jej mojej córce, bo pierwsze sama musiałam się napatrzeć na te cuda jakie zrobiła specjalnie dla nas, tak po prostu, bezinteresownie :)
Serdecznie dziękujemy Agatko, nawet nie wiesz ile radości nam sprawiłaś.



A ja , w ramach podziękowania i wiedząc, że Agatka ma małego Krzysia, uszyłam dla Niego maskotkę Kota Groszka , ale trochę go zmodyfikowałam, bo zamiast malowanych łapek i ogonka dostał "prawdziwe" kończyny. No i jeszcze kokardkę, bo to akurat na święta Wielkanocne miała przesyłka dojść, więc kociak musiał nabrać odrobinę elegancji.



A kolejną niespodzianką, była przesyłka od Agnieszki z blogu Super Dzieciaczki, w której znalazłyśmy książeczkę i baloniki.
Moja Karolcia uwielbia oglądać i "czytać"(po swojemu) różne bajeczki bądź foldery w których są zdjęcia dzidziusiów, więc codziennie, przy śniadaniu, wertuje strony tej książeczki, a ja przynajmniej mogę niepostrzeżenie ładować w nią kolejne łyżeczki kaszki, aż do pustego dna miseczki ;)


Przy okazji muszę Wam wyznać, że już co raz mniej będzie w Koronkowym Ogródku poduszek i innych szytych cudaków.
Moja Karolcia jest na takim etapie rozwoju, że ja nie mam czasu na porządne porządki w domu, a więc tym bardziej i na szycie nie jestem w stanie wygenerować choćby odrobiny czasu.
Córcia już sama chodzi i może wejść w każdy kąt domu, więc oczy matki muszą być dookoła głowy, no a wieczorem to ja już padam na pysk, więc nocne ślęczenie przy maszynie, zupełnie odpada.
Jednak ostatnio coś uszyłam, ale nie była to żadna poduszka.
Brzuch zaczyna być co raz większy i moje ubrania zaczynają się kurczyć, ciuchy w sklepach są okropnie drogie, więc nie ma to jak spódniczka własnej produkcji :)
Ale o tym będzie w następnym poście ;)
 

 

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołego Alleluja!

Z okazji Świąt Wielkanocnych,
życzę Wam , aby były one spokojne, radosne i zdrowe,
niech czas , który spędzicie w gronie rodzinnym, 
był czasem przepełnionym
miłością, pojednaniem i wzajemnym szacunkiem,
a Zmartwychwstały Jezus , 
niech obdarzy Was wszelkimi łaskami.
No i tradycyjnie, życzę smacznego jajeczka,
wesołego baranka, 
rozbrykanego zajączka,
a w śmigus-dyngus, niech nie będzie miejsca
na Waszym ubraniu, które byłoby suche ;)
Wesołego Alleluja!


środa, 9 kwietnia 2014

Ochraniacz i pościel dla maleństwa

Pierwszy raz szyłam pościel, nie jest to jakaś wielka filozofia, ale gdy chce się robić tego typu rzeczy, to jedno jest pewne, dużą pomocą było by posiadanie owerloka, co jest moim kolejnym marzeniem, które mam nadzieję, kiedyś się spełni.
No ale, przy pomocy mojej nowej maszyny powstał ten oto komplecik dla maluszka.
Kolorki to odcienie fioletu i motyw motylka pojawiający się, zarówno na ochraniaczu jak i na pościeli.






Pewnie ktoś już skojarzył, że już kiedyś uszyłam taki sam ochraniacz , ale akurat w tym projekcie, minimalnie zmieniłam wzór motylka.
 

czwartek, 3 kwietnia 2014

SINGER 4423

W końcu się zmotywowałam, żeby napisać tego posta.
Pewnie niejedna osoba, która czyta mój blog z niecierpliwością czekała, kiedy zaprezentuję moją nową maszynę do szycia, więc nie przedłużając wstępu przedstawiam Wam moją wymarzoną potworzycę, która zmieli każdy materiał:
SINGER 4423 Heavy Duty


Może nie jest najpiękniejsza, ale jak to mówią, z ładnej miski nie pojesz, a ja mówię na ładnej maszynie nie poszyjesz ;P
Toporna z wyglądu, kanciasta.. mój mąż porównał ją do starych Volkswagenów, no ale stare VW były nie do zajechania i mam nadzieję, że z tą maszyną też tak będzie.
Plastikowa obudowa, ale to jest bardzo mocny i twardy plastik, podzespoły metalowe więc jest silną i wytrzymałą maszyną, która potrafi przeszyć kilka warstw materiałów.
Na filmikach na YT, ludzie pokazują jakie typy materiałów potrafi przeszyć, skóra i jeans to dla niej żaden problem.


Prosta w obsłudze, a w instrukcji obsługi wszystko rzetelnie i fajnie opisane, więc nawet laik będzie potrafił ją ustawić do swoich potrzeb.




Fajnym rozwiązaniem jest przezroczysta klapka, pod którą znajduje się bębenek ze szpulką na nici, bo widać ile jeszcze nici zostało, jest to duże udogodnienie, gdy wykonuje się różnego rodzaju aplikacje.


Maszyna posiada szufladkę, w której można przechowywać te wszystkie pierdoły, które są do niej dołączone, a po wyciągnięciu całego elementu, pozostaje wąski blat na który można bez problemu naciągnąć rękaw lub nogawkę i wygodnie je obszywać.




Dodatkowe wyposażenie.


A teraz test dodatkowych stopek.
Singer 4423 ma bardzo fajną funkcję obszywania dziurek, nie trzeba wymierzać długości dziurki, bo po włożeniu guzika do stopki, sama dopasuje jej długość.
A cykl obszywania dziurki jest ciągły, czyli trzymamy nogę na pedale dotąd, aż maszyna sama nie obszyje jej w całości.





No i stopka do przyszywania guzików.



Ogólnie jestem bardzo zadowolona z zakupu, nie żałuję ani trochę, że ją kupiłam.
Za dobrą cenę ma się na prawdę świetny sprzęt.
Jest szybka i zarazem stosunkowo cicha.
Dzięki niej podgoniłam trochę z zaległymi zamówieniami, bo Łucznik w porównaniu z tą singerką to był okropny muł ;)
A jeżeli kogoś interesuje jaką miałam wcześniej maszynę, to proszę bardzo:
mój stary, poczciwy Łucznik, do którego jednak mam sentyment.


Dostałam ją na 18-ste urodziny od mojej chrzestnej i do tej pory nigdy mnie nie zawiodła, wiele ozdób, poduch i ubrań na niej uszyłam, więc należy jej się należyty szacunek.
No ale czas idzie do przodu i przychodzi taki moment, że trzeba coś zmienić, coś ulepszyć... jak to w życiu ;)


A decyzję o jej zakupie, podjęłam po tym jak natrafiłam na blog pewnej dziewczyny, która właśnie też ją kupiła i bardzo profesjonalnie ją opisała. 
Dla zainteresowanych podaję linka

i jeszcze filmik na YT, na którym pokazuje ją w akcji:

wtorek, 1 kwietnia 2014

Kropiaste Kociaki

Post z serii "nadrabiam zaległości", bo poduchy powstały już jakiś czas temu.
Kociczka miała mieć dodatki czerwone, więc zestawiłam je z szarym materiałem w kropki.
A Kocurek powstał na specjalne życzenie, kolorki zostały mi już od góry narzucone z czego się ucieszyłam, bo lubię takie konkretne zamówienia :)





A teraz pora na zagadkę... co to jest???


Tak.. to kot, nie jakiś tam biały papierek, który przywiał wiatr. 
Na początku myślałam, że to jakiś śmieć, więc szybko pobiegłam po aparat, żeby to coś zzumować ;P
Nie ma to jak wygrzewać się w promieniach słońca, na czubku żywotnika :)