expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 26 marca 2014

Wiosenne motyle

Ostatnio bardzo mało mnie jest na blogu, wiecznie czasu brakuje, więc i z postami mam niezłe zaległości, ale postaram się to wszystko w najbliższym czasie nadrobić.
Jakiś czas temu, Jola z bloga Szydełkowa Mama, poprosiła mnie o uszycie dwóch motylków dla jej córeczki, która akurat w marcu skończyła 2 latka.
Motylki miały być w kolorach czerwono-niebieskim i żółto-zielonym.
Pewnie część z Was już je widziała na blogu u Joli.
A oto efekt mojej pracy:




Z tego co Jola mi napisała, to jest bardzo zadowolona z motylków, więc jest mi bardzo miło, że podołałam temu zamówieniu i że spełniłam jej oczekiwania ;)

poniedziałek, 24 marca 2014

To już Roczek

Nie mogę uwierzyć, że tak to szybko zleciało.
Równy rok temu urodziłam moją córeczkę Karolinkę, a wszystko tak dokładnie pamiętam jakby to było zaledwie tydzień temu.
To był niedzielny poranek, obudził mnie ból brzucha jakbym dostała jakieś wzdęcia, wstałam i przez pół dnia chodziłam po domu w szlafroku, śledząc zegar i zapisując częstotliwość skurczy.
Nie mogłam się zdecydować kiedy powinnam jechać do szpitala, dopiero jak mi odszedł czop śluzowy i skurcze co raz bardziej się nasilały, to o 15.30 zadecydowałam, że najwyższa pora zabrać torby pod pachę i jechać na wczasy pod Szyndzielnię :)
Na porodówkę weszłam dopiero około godz. 17 tej, bo jak to w  Polsce, trzeba najpierw wypełnić całą stertę papierzysków.
Nie będę tutaj opisywać przebiegu porodu, bo każda kobieta która urodziła to wie jak to wygląda, a i każda z nas inaczej poród i bóle przeżywa.
O 22.30 Karolcia przyszła na świat... momentalnie zapomniałam o tych wszystkich bolesnych skurczach, poczułam ogromną ulgę, niewyobrażalne szczęście i nieograniczoną niczym miłość do tego maleńkiego, golusieńkiego, bezbronnego człowieczka :)
No! nie była ona  znowu taka mała, 4,100 kg, 57 cm długa :) a teraz? mam w domu roczne dziecię, biegające na czworakach, próbujące samo chodzić, gadające po swojemu, ale jak coś chce to potrafi to świetnie paluszkiem wytłumaczyć, no a w brzuchu rośnie kolejny brzdąc, który własnie zaczął 15 tydzień :)
Życie jest pełne niespodzianek, a szczęście odnajduję w najdrobniejszych gestach i uśmiechach mojej Karolinki...
Bądź szczęśliwym i dobrym człowiekiem Córeczko ;)


piątek, 7 marca 2014

Poducha żabolucha

Ostatnio nie mam siły na nic, już mi się nazbierało sporo nowych rzeczy, które chcę pokazać, no ale przez tą moją ogólną niemoc, nie jestem w stanie tego zrobić.
Dzisiaj się zmusiłam , żeby napisać tego posta...
Ale nie myślcie sobie, że blogowanie mi się znudziło, czy coś w tym rodzaju... no dobra, przyznam się już oficjalnie... jestem w 3 miesiącu ciąży, więc w tym okresie przychodzi nagłe osłabienie, ma się ochotę albo spać, albo po prostu nic nie robić, więc nawet z tym nie walczę, bo wiem, że za jakiś czas przyjdzie syndrom wicia gniazda, w którym to kobieta jest w stanie wywrócić dom do góry nogami, bo tyle siły i energii nagle dostaje.
No ale na razie, ile tylko mogę to odpoczywam i robię niezbędne minimum.

Jakiś czas temu koleżanka poprosiła mnie o uszycie dla jej rocznego Adasia, poduchę, która miała służyć jako siedzisko i która miała być mniej więcej w wielkości biedronki. Oj, długo myślałam, długo, no ale w końcu wymyśliłam żabę... taką najprostszą na świecie żabę, z wielkimi oczami, wywalonym jęzorem , łapkami i kropkami , krostami czy co to jest tam na tych żabach.
Adaś podobno zachwycony :)





A oto i sam Adaś ze swoją podusią :)
Jeszcze fajnie się złożyło, bo przesyłka doszła do niego w dzień jego pierwszych urodzin :)
Serdecznie pozdrawiam Adasia i jego mamusię i życzę miłej zabawy ;)