expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 6 października 2014

Weronika

Witam wszystkich serdecznie.
Dopiero teraz czuję się na tyle dobrze, żeby podzielić się z Wami moim malutkim szczęściem, które przyszło na świat 25 września.
Moja mała kruszynka, Weronika, musiała urodzić się poprzez cięcie cesarskie, bo siedziała sobie pupcią i w ogóle nie miała zamiaru się obrócić główką w dół... mój mały uparciuszek :)
Tydzień po porodzie był dla mnie bardzo ciężki, ale widok mojej zdrowej i kochanej córeczki, wynagradzał mi wszystkie trudy i bóle jakie musiałam znosić.
A oto i Ona, moja druga córeczka, Weronika :)


Pierwsza doba po zabiegu, to była męka...
Ale chociaż widok zza okna w szpitalu miałam przepiękny...
W trudnych chwilach miło jest popatrzeć na góry... to mnie uspokaja.


Przy okazji chciałam Wam serdecznie podziękować, za te wszystkie kciuki i miłe słowa , które pozostawiliście pod moim ostatnim postem.
To dodaje człowiekowi siły.. dziękuję ;)

No i muszę z przykrością zakomunikować, że teraz, w Koronkowym Ogródku będzie mnie bardzo mało.
Dzieci już mnie pochłonęły w całości i z cudem znalazłam czas, żeby napisać ten post, a co dopiero, żeby coś szyć. Trochę czasu musi minąć, wszystko się musi poukładać, wtedy wrócę... ;)
Pozdrawiam was wszystkich serdecznie :)
Asia.

piątek, 19 września 2014

Niespodzianki

Wpadam na chwilkę, bo muszę się koniecznie pochwalić moim szczęśliwym losem.
W tym tygodniu, listonosz aż dwa razy zapukał do mych drzwi i przyniósł mi dwie przesyłki, w których znalazłam przepiękne rzeczy wykonane przez bardzo uzdolnione kobietki.
Może zacznę od dzisiejszej niespodzianki, bo w ogóle nie wiedziałam co jest w środku.
Po odpakowaniu przesyłki szczęka mi opadła, bo zupełnie się tego nie spodziewałam, a jest to coś tak pięknego i wyjątkowego, że buzia do tej pory mi się uśmiecha :)
A sprawczynią mojego zachwytu jest Ewa z Miętowego Stolika.
Już jakiś czas temu pisałam o niej (tutaj), o tym jak się poznałyśmy i jak namówiłam ją żeby założyła własny blog.
Na ile mogłam na tyle jej pomogłam i nie uważam żebym zrobiła coś wyjątkowego, po prostu to była z mojej strony taka serdeczna i bezinteresowna pomoc, przy zakładaniu bloga.
Jednak Ewa chciała wyrazić swoją wdzięczność i zrobiła mi taką niespodziankę, która swoją wartością przebija wszystko.
A o czym mowa? A o naszym zdjęciu z nad morza, które w przepiękny sposób ozdobiła i oprawiła w ramkę w stylu shabby chic.



Ewciu, serdecznie Ci dziękuję :)
Mam teraz przepiękną ozdobę i pamiątkę z nad morza, o której wcześniej mogłam tylko pomarzyć ;)
Pozostaję w ciągłym zachwycie...

No, ale to nie koniec prezentów...
W poniedziałek doszła do mnie paczuszka od Agnieszki, bardzo znanej osóbki, która prowadzi blog Agea - Happiness
Wzięłam udział w jej urodzinowym candy i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu udało mi się wygrać! :D
Ja to mam szczęście :)
A co wygrałam?
Przeliczną kosmetyczkę, która w tej chwili już jest zapełniona moimi dokumentami, potrzebnymi do szpitala i uroczy woreczek.




Agnieszko, serdecznie dziękuję za tak wspaniały prezent ;)

Podsumowując, warto prowadzić bloga.
Dzięki niemu, poznałam wspaniałe, kreatywne i uzdolnione osoby, które ciągle motywują mnie do pracy, wspierają i sprawiają, że odzyskuję wiarę we własne zdolności.
A to , że od czasu do czasu uda mi się coś wygrać, albo zostanę przez kogoś obdarowana, tak po prostu, lub wymienię się z kimś na prace rękodzielnicze, traktuję jak trofea.
Te przedmioty mają dla mnie wyjątkową wartość, bo zostały stworzone Waszymi rękoma i poświęciłyście na to swój jakże cenny czas.
Doceniam to ogromnie ;)

Dzisiaj termin porodu i jak na razie cisza...
Trzymajcie za nas mocno kciuki ;*
Pozdrawiam, Asia.

sobota, 13 września 2014

Obrazki - Haftowane Sówki

No i udało się.
Wczoraj skończyłam haftowanie dwóch sówek, które oprawiłam w drewniane ramki, własnoręcznie przemalowane na biało.
Obrazki wiszą już nad łóżeczkiem, mojej jeszcze nie narodzonej Weroniki.
Miałam zamiar już Wam pokazać, jak wygląda jej kącik, jednak zdecydowałam że dzisiaj zaprezentuję tylko moje hafty.
Jak pokazałam mężowi gotowe już obrazki, to się spytał z politowaniem: "a więc to jest to, na czym marnowałaś czas przez dwa tygodnie?" ;)
 Tak, zajęło mi to dwa tygodnie, ale jednocześnie sprawiło mi to dużo radości, bo haft krzyżykowy to jeden z moich ulubionych hobby, na które niestety mam niewiele czasu.






Jak już oprawiłam sówki w ramki i powiesiłam je na ścianie, to stwierdziłam, że lepiej by one wyglądały, gdyby były wyhaftowane na białym tle.
Wzór oczywiście ściągnięty z internetu, więc je udostępniam, gdyby ktoś miał ochotę też sobie takie słodkie sóweczki wyhaftować.
No i nie omieszkam jeszcze zaznaczyć, że ten biały obrus, który widać na pierwszym zdjęciu, został wydziergany na szydełku przez moją mamę. 
Już mam w domu pokaźną kolekcję jej prac :)

poniedziałek, 8 września 2014

Dożynki w Kozach 2014

Mój blog, jest raczej blogiem rękodzielniczym i zazwyczaj pokazuję w nim to co stworzyłam, jednak od czasu do czasu nachodzi mnie ochota, żeby pokazać Wam coś innego.
Teraz jest okres dożynkowy, więc jak co roku, w naszej miejscowości, organizowane są huczne ich obchody.
Korzystając z przepięknej niedzielnej pogody, wybraliśmy się, żeby obejrzeć korowód, a potem wpadliśmy na chwilkę do parku przy Pałacu Czeczów, w którym to została zorganizowana impreza plenerowa.
Zapraszam na foto relację ;)

Jeźdźcy na koniach, dorożki, traktory...tegoroczny skład korowodu.
W porównaniu z innymi latami, to mało tego było.. jak dla mnie za mało.





 Stara owczarnia z XVII w.
Czy doczekamy się jej renowacji?


Nie było tego dużo, ale parę stoisk przykuło moją uwagę.
Stoisko Jakubowej Lawendy... czyli same cudeńka.


Panie sprzedające zioła.

 Jednak firma z naszych Kóz (oplatki.pl), która zajmuje się wypiekiem opłatków od 1970 r., najbardziej przykuła moją i innych uwagę, bo zaprezentowali wypiek opłatków, tradycyjnym, starym sposobem.
Zabytkowa opłatkownica.






No a potem można było się poczęstować świeżutkim opłatkiem, polanym pysznym miodem.

Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Kóz, na tyłach przepięknie odnowionego Pałacu Czeczów.

A w przedniej części parku, było trochę spokojniej, bo cała impreza była ulokowana z drugiej strony pałacu.
Budynek dawnej oficyny.

Pałac Czeczów z XVIII w.

Park z fontanną.


 Główna atrakcja naszego parku.
Platan, drzewo które zostało posadzone już w XVIII w.
W 2012 r. zajął I miejsce w ogólnopolskim konkursie Drzewo Roku, a w 2013 r., uplasował się na II miejscu w konkursie Europejskie Drzewo Roku.

Chwilka odpoczynku na ławeczce przy fontannie.

Było miło i sympatycznie, oprócz degustacji opłatków z miodem, załapaliśmy się jeszcze na chlebek ze smalcem i kawałek kołacza.
Czyli organizatorzy pomyśleli o wszystkim, co mogłoby zaspokoić zachcianki kobiety ciężarnej ;)
Niestety, nie mogliśmy tam długo przebywać, bo brzuch co raz bardziej mi ciąży i sił co raz mniej.

środa, 3 września 2014

W Oczekiwaniu

Zostały mi jeszcze dwa tygodnie do terminu rozwiązania.
Nie wiem co mnie czeka, nie wiem czego mam się spodziewać, a to wszystko przez to, że moja Mała Kruszyna ułożyła się w poprzek brzucha i nie chce się za nic obrócić główką w dół.
No cóż, widocznie będzie z niej niezła indywidualistka i uparciuch, jak jej mama ;)
Pomału się pakuję, pomału sprzątam, piorę, prasuję, pomału przygotowuję dla Niej kącik.
Chciałabym jeszcze, wyrobić się z kilkoma rzeczami.
W prawdzie, maszynę do szycia już schowałam, ale za to wyciągnęłam koszyk ze starymi mulinami i kordonkami, bo natchnęło mnie na coś, co już od dawien dawna nie robiłam.
Haft krzyżykowy.
Wymyśliłam sobie , że nad łóżeczkiem powieszę dwa obrazki z haftowanymi sówkami.
Nie wiem jak mi to wyjdzie, dopiero zaczęłam i czuję się, jakbym porwała się z motyką na słońce, bo wyszywam na lnie o drobnym splocie, więc hafty będą bardzo filigranowe.



Sówki oprawię w stare, drewniane ramki, które muszę jeszcze trochę przeszlifować papierem ściernym i pomalować na biało... obym zdążyła jeszcze pokazać Wam, moje gotowe sowiaste, haftowane obrazki ;)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Kwieciście Koronkowy Ochraniacz Na Szczebelki

Witam w ten ponury, deszczowy dzień... czyli jak dla mnie: w piękny i spokojny dzień, gdzie mogę normalnie funkcjonować, bez żadnych napadów zadyszki.
Lubię taką pogodę... nie wiem czy Wy też tak macie, ale jak pada deszcz, to od razu che mi się szyć i coś tworzyć :)
W tamtym tygodniu, kurier dowiózł mi łóżeczko, które zamówiłam dla mojej Karolci.
Ledwo paczka trafiła na podłogę mojego domu, od razu została przeze mnie odpakowana, elementy powyciągane i od razu zabrałam się za ich składanie (uwielbiam składać meble, to dużo lepsze zajęcie niż mycie garów ;P ).
Z kupnem łóżeczka wiązało się wiele dylematów, na początku nie wiedziałam jakie mam kupić , żeby było odpowiednie dla półtorarocznego dziecka.
Kupować drugie, takie samo ze szczebelkami, było by bez sensu, bo za jakiś czas znowu musiałabym jakieś kupić, a z kolei ze zwykłego tapczanika, moje dziecko mogłoby jeszcze wypaść, bo jest za małe.
Na szczęście, na allegro znalazłam idealne, jak dla mnie rozwiązanie, a mianowicie łóżeczko-tapczanik Pino 2 w 1 , o wymiarach 70x140 cm. 
Teraz zamontowałam wyższe szczebelki, potem można zamontować niższe, a docelowo łóżeczko nie musi mieć żadnych szczebelek.
Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu :)
No ale z powyższym faktem, wiązało się wyposażenie tegoż łóżeczka w jakiś ochraniacz, bo Karolinka podczas snu, kula się tam i z powrotem.
Poszperałam w swoich tkaninach i postanowiłam, że będzie on szary w kropeczki i w różowe kwiatuszki, oraz, że ozdobię go delikatną koronką. 
A niech będzie coś z romantyczności, a nie tylko sowy, koty, sowy, koty , sowy... ;)
Do kompletu uszyłam girlandę z malutkich trójkącików.
No i tak oto wygląda teraz kącik mojej Karolinki :)











No i proszę, jak pięknie spasowały zabaweczki , które otrzymałam od blogowych koleżanek :)
Króliczka wygrałam w candy u Moniki z bloga Martynkowo, a serduszko i Mijaczka dostałyśmy od Agatki z bloga Kącik Małej Sowy ;)


Łóżeczko większe od poprzedniego, to i więcej miejsca na zabawę :)


Jestem ciekawa Waszych opinii na temat tego ochraniacza.
Podoba się Wam bardziej taki dziecięcy, czyli z jakimiś wesołymi, kolorowymi motywami? Czy taki w stylu romantycznym?
A kolejny post, prawdopodobnie będzie o kąciku mojej drugiej córeczki, która już niebawem pojawi się na świecie :)
Nie będzie tam żadnych specjalnych nowości. 
Łóżeczko, ochraniacz... wszystko po Karolince. 
No ale nowe miejsce, to inaczej to wszystko będzie wyglądać.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Poduszka Poporodowa

No i jest.. nareszcie dopadł mnie syndrom wicia gniazda :)
Z wielką ochotą zabrałam się za urządzanie naszej sypialni... w końcu trzeba będzie jakoś upchać naszą czwórkę w jednym pomieszczeniu.
Mebelki pomału dochodzą, więc i pomysły zaczynają się rodzić na ich ustawienie i ewentualne obszycie... ale to później.
Teraz, priorytetem dla mnie, jest przygotowanie wyprawki dla dziecka i do szpitala.
Mając już jedno doświadczenie poporodowe, postanowiłam, że teraz muszę koniecznie uszyć sobie poduszkę z dziurką.
Jak urodziłam Karolinkę, to tak mnie pozszywali, że nie mogłam normalnie siedzieć przez dwa tygodnie.
Tak więc, uszyłam już sobie poduszkę poporodową, a do kompletu , z tych samych materiałów, uszyłam jaśka, który bardzo się przydaje leżąc z noworodkiem w szpitalu, na tych niewygodnych łóżkach.
Wybrałam moje ulubione materiały, zielony w grochy i z różyczkami... dzięki temu ożywię trochę wystrój sali szpitalnej, w której będę musiała pobyć przez jakiś czas.







 A licznik odwiedzin mojego bloga wyświetlił już liczbę 20000 :)
Jest mi niezmiernie miło i serdecznie wszystkim dziękuję za odwiedziny, za to że jesteście ze mną, że mnie wspieracie i swoimi komentarzami motywujecie do ciągłej pracy.
Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam ;)