expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

wtorek, 26 lutego 2013

Kącik do przewijania

   Miałam dylemat czy pokazać to co zrobiłam, bo to absolutnie nie jest mój pomysł, ale tak bardzo mi się to spodobało i tak bardzo spasowało do mojego kącika dla mojej córeczki że musiałam odgapić ten projekt, mam nadzieje że autorka Mili, która prowadzi blog Magiczny Dom nie będzie na mnie zła ;*
   A wszystko zaczęło się od kupna półeczki z koszykami wiklinowymi na allegro, mężu powiesił, a haczyki straszyły swoją pustką i nie miałam pomysłu co tam na nich powiesić. Zaczęłam wertować neta i natknęłam się na blog Dagmary Pod norweskim niebem i jej post w którym to pokazuje swoja piękną sypialnię z kącikiem dla dziecka (tutaj).  Jakaż była moja radość jak zobaczyłam u niej podobną półeczkę jak ja mam, a na niej powieszony piękny organizer i woreczek na różności... zakochałam się w nich i musiałam mieć takie same. Napatrzyłam się napatrzyłam i od razu zabrałam się do pracy.
   Oczywiście wszystkich odsyłam na stronkę Mili, z której to wzięłam projekt na ten organizer i obiecuję jej, że następny będzie już całkiem inny (ale też z lnu, rewelacyjnie się na nim pracuje), bo nie chcę żeby ktoś zarzucił mi plagiat ;) ale na prawdę, urzekło mnie to niesamowicie... to połączenie lnu z koronką...



Koronki na organizerze kupiłam w pasmanterii, ale serweteczka, która jest naszyta na worku, to już moja praca :) moja pierwsza po bardzo długiej przerwie...
A śliniaczek to jeden z ciucholandowych zdobyczy :] uwielbiam chodzić po szmateksach ;)

Kącik do przewijania w całej okazałości... koszyczki już znacie klik :) Niebawem pokażę Wam w całości kącik dla mojej Kruszynki, ale muszę jeszcze troszkę go oporządzić ;)


niedziela, 24 lutego 2013

Anielica Stróżująca :)

   Tak przy niedzieli chcę Wam pokazać mojego Aniołka, a raczej Anielicę którą jakiś czas temu ulepiłam z masy solnej dla mojej Karolinki.  Aniołek wisi sobie nad łóżeczkiem i jego misja to czuwanie nad moją kruszynką, aby żadne zło jej nie dosięgło.
   Moja przygoda z masą solną zaczęła się nie tak dawno, bo pod koniec jesieni... człowiek uwięziony we własnym domu, bo pogoda już nie pozwala na "ogródkowanie" więc, zaczęłam grzebać z nudów w internecie i przez przypadek natknęłam się na blog Natalii Sztuka N!epoważna ... zakochałam się w tych wszystkich cudach jakie ta piękna dziewczyna tam robi :D nie ukrywam, że na początku robiłam takie same aniołki, zrzynałam wzory ile wlezie i nalepiłam na Święta Bożego Narodzenia, dla całej rodziny, armię aniołków :) oczywiście korzystałam z jej kursiku, który wszystkim polecam ;)
   Jednak do głowy wpadł mi pomysł na Anielicę, która opiekuje się małym niemowlaczkiem... jak pomyślałam tak od razu wzięłam się za pracę i o to efekt:



   Włożyłam całe swoje serce w jej wykonanie. Tworząc ją myślałam o swojej małej kruszynce. która już niebawem przyjdzie na świat :)
   A tak na marginesie... to obrus na którym leży aniołek robiła moja mama :) cierpliwa i wytrwała kobieta, bo to były 2 miesiące pracy, a wymiary obrusa to 150x180 cm :O więc dziergania było co nie miara... podziwiam ją za to, kiedyś może i ja będę w stanie coś podobnego zrobić...

   

sobota, 23 lutego 2013

W oczekiwaniu na nasze małe szczęście

   A to wszystko przez Nią... przez tą małą pchełkę która siedzi mi w brzuchu i okłada swoimi nóżkami moje żebra :) To tylko dzięki niej dostałam takiej energii do działania... czas tez robi swoje, już niewiele go zostało, więc każdą wolną chwilę wykorzystuję na przygotowania do porodu no i oczywiście do urządzania dla Niej kącika w naszej sypialni.
Na pierwszy rzut chcę się pochwalić półeczką z koszyczkami wiklinowymi , która wisi nad przewijakiem... półeczka mała i słodka, ale koszyczkom czegoś brakowało, więc szybciutko to zmieniłam szyjąc im bawełniane wkłady:)

  
Serduszka są odpinane, no ale że w moim domu znaleźć jeden guzik graniczy z cudem to przyszyłam do przodów wkładów koraliki, które myślę, że dodały im większego uroku :)

 


piątek, 22 lutego 2013

No to zaczynamy :)

Witam wszystkich w moim Ogródku ;) 
   Długo zastanawiałam się nad założeniem własnego bloga, nie byłam tak do końca przekonana nad sensem jego prowadzenia, ale za każdym razem gdy wchodziłam na strony różnych blogerek zajmujących się ozdabianiem własnego mieszkania, gotowaniem, szyciem, szydełkowaniem, robieniem zdjęć etc. czułam , że jest to coś co może niesamowicie motywować do działania. Dzięki kilku osobom (na pewno je wymienię w najbliższym czasie) które prowadzą własne tutoriale, kursy, coś we mnie odżyło, obudziła się moja uśpiona wena twórcza, dzięki tym osobom nauczyłam się różnych technik , na nowo pogodziłam się ze swoją maszyną do szycia i w końcu sięgnęłam po szydełko, które moja mama kiedyś mi podarowała ze szpulką kordonka, abym przejęła po niej tak zwaną "pałeczkę".
   Koronkowy Ogródek Pachnący Czekoladą - dlaczego taka nazwa?... bo kocham swój ogródek ( już się nie mogę doczekać wiosny, znowu będę mogła posadzić jakieś smaczne warzywka, znowu zakwitną moje krzewy)... bo lubię patrzeć jak spod moich palców wychodzą delikatne koronki (którymi można ozdobić różne przedmioty)... bo lubię zapach domowych wypieków ( a jeszcze bardziej lubię patrzeć jak goście pochłaniają ze smakiem to co upiekłam).   W tej nazwie zawarte jest prawie wszystko co lubię robić, co mnie interesuje, pasjonuje i czego się jeszcze uczę. Mam nadzieję, że spodobają się Wam moje prace, liczę na komentarze i na ocenę... wszelkie uwagi będą mile widziane ;)

   A na dobry początek mam dla Was serduszka, które ozdobiły koszyczki wiklinowe w półeczce , która wisi nad łóżeczkiem mojej jeszcze nie narodzonej córeczki :)




W tle mój kot Filemon ;P