expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 22 marca 2017

Czas na refleksję


Witajcie.
Nie było mnie tutaj prawie rok.
Ale od ostatniego czasu bardzo dużo się wydarzyło w moim życiu. 
W ciągu tych kilku miesięcy zdałam sobie sprawę jakie życie potrafi być nieobliczalne.
Wpadłam w wir szycia. Realizowałam masę zamówień, jeździłam po różnych kiermaszach.. nie miałam czasu na nic, tym bardziej na prowadzenie bloga.
No ale nic, przynajmniej interes jakoś się kręci, moje wyroby budzą zainteresowanie i podziw. 
Jestem szczęśliwa, że robiąc coś , sprawiam innym radość.

Myślałam, że mam już wszystko poukładane, że teraz będzie już tylko lepiej, a tu bach... jedna wizyta u lekarza i idziesz dalej na ugiętych i trzęsących się nogach, żeby na końcu tej drogi dostać karteczkę z wypisaną diagnozą choroby, która na dzień dzisiejszy jest chorobą nieuleczalną...

Szczęście w nieszczęściu, bo jest to choroba o przebiegu przewlekłym, rowijająca się bardzo powoli, więc można (musisz) z nią żyć.
Ile? To już zależy od organizmu, ale ja zamierzam długo ;)

Dlaczego o tym piszę tutaj na blogu? Dlaczego tak oficjalnie mówię o swojej chorobie?
A dlatego, żeby uświadomić niektóre osoby, że wbrew pozorom, każdy ma swój krzyż do udźwignięcia.
Ktoś mógłby o mnie pomyśleć: "o! tej to się powodzi! kochający mąż, dwójka uroczych dzieci, dom, samochód, fach w ręku.."
Czasami patrzymy na innych i myślimy, że mają się lepiej, a tak na prawdę, to każdy, w pewnym momencie swojego życia musi się zmierzyć z trudnym zadaniem, problemem czy tak jak ja, z chorobą nowotworową...

Ale nie zamierzam się poddać :) Mam zamiar dalej robić to, co robiłam do tej pory, aczkolwiek mój zapał przygasł i potrzebuję jeszcze troszkę czasu, aby na nowo się pozbierać i ruszyć z kopyta, z pełną siłą.

Najgorsze dopiero przede mną, to dopiero początek trudnej drogi. Na pewno znowu będę musiała odpuścić z szyciem i zniknąć na jakiś czas, na pewno, w pewnym momencie, pojawi się zwątpienie... ale mam nadzieję, że nie zabraknie mi sił do walki z tym cholerstwem..

A wracając do blogowego świata, to muszę to teraz jakoś inaczej zorganizować. 
Mam swoją nową stronę z nową nazwą Ogródek Poduszek, która jest bardziej adekwatna do tego , co aktualnie robię.
Nie mam pojęcia co zrobić z Koronkowym Ogródkiem, na razie nie mam na niego pomysłu. Już nawet myślałam, żeby go usunąć, no ale jednak od niego wszystko się zaczęło i szkoda to tak zniszczyć jednym kliknięciem.
Nie wiem... na razie zawieszam to w próżni i poczekam, może z czasem przyjdzie jakiś pomysł.

Dziękuję serdecznie, ze pomimo tego, że nie było mnie tak długo, to jednak pozostałyście i nie usunęłyście KO z listy blogów :)
Równocześnie przepraszam, że nie odwiedzałam Waszych blogów, ale ostatnio kompletnie nie miałam do tego głowy.

A na poprawę humoru przesyłam zdjęcie moich poduszeczek.
Na ich widok smutki odchodzą w siną dal ;)



Pozdrawiam serdecznie
Asia

środa, 29 czerwca 2016

Pokrowiec na cymbały - specjalne zamówienie

Muzycznych projektów ciąg dalszy ;)



Niecałe dwa lata temu, uszyłam pokrowiec na cymbały Rzeszowskie (tutaj).
Było to wtedy jedno z większych wyzwań jakie musiałam podołać, i wówczas powiedziałam sobie, że gdyby to nie było dla mojego brata, to bym się w życiu za to nie wzięła i jeżeli ktoś obcy, będzie kiedyś chciał takie coś zamówić, to raczej się nie zgodzę...
Dwa lata minęły i jednak się zgodziłam ;)
No ale, jakbym mogła odmówić Panu Arturowi Jachimowiczowi, który jest wybitnym budowniczym instrumentów.
Pan Artur znalazł mój wpis na blogu i poprosił, czy bym mu nie uszyła takiego pokrowca, na cymbały, które sam zaprojektował i skonstruował.
Na początku trochę się zawahałam, bo się bałam czy mój pokrowiec spełni oczekiwania tak niezwykłego klienta, ale w końcu przyjęłam to zamówienie z wielką dumą, że to właśnie mi, Pan Artur powierzył takie zadanie.
A oto kilka fotek mojego pokrowca.




Uszyty jest z dwóch warstw codury, między którymi wszyta jest 1 cm pianka tapicerska, dla podniesienia bezpieczeństwa przy przenoszeniu i przechowywaniu instrumentu.
W środku wszyłam kieszeń na nuty.



Taką ciekawostkę podał mi Pan Artur: cymbały, na które był szyty ten pokrowiec, zostały zaprojektowane na zlecenie cymbalistki z Estonii. Rozety oraz inne elementy, pochodzą z estońskiego folkloru.

Poniższe zdjęcia otrzymałam dzięki uprzejmości Pana Artura Jachimowicza.







A niebawem będę szyć kolejny pokrowiec, znowu dla mojego brata i znowu dla cymbałów, które wykonał Artur Jachimowicz.
Jak to się ludzkie losy przeplatają ;)

Serdecznie dziękuję Panie Arturze za to zlecenie i za współpracę.
Mam nadzieję, że mój pokrowiec jest godnym tłem dla tak wspaniałego i pięknego instrumentu.

A dla wszystkich tych, którzy chcą się dowiedzieć czegoś więcej na temat cymbałów, a może nawet i zakupić sobie takowy, to odnoszę do tej strony :

Są tam wszelkie cenne informacje, oraz kontakt do Pana Artura.
Zapraszam w jego imieniu.

Pozdrawiam
Asia ;)


poniedziałek, 13 czerwca 2016

Okolicznościowe Poduszki Na Konkurs Złotej Trąbki - Dni Kóz 2016

Witam wszystkich po tak długiej nieobecności.
Dwa miesiące mnie tutaj nie było, a to za sprawą natłoku zamówień, które musiałam szybko zrealizować.
Dzisiaj chciałam pochwalić się moim największym, jak do tej pory i najbardziej prestiżowym zamówieniem, które otrzymałam od naszego Domu Kultury w Kozach.
Co roku, w ramach Dni Kóz, organizowany jest konkurs, dla orkiestr dętych, Złota Trąbka.
W tym roku miałam zaszczyt przygotować dla nich poduszki pamiątkowe, które zostały wręczone każdemu z zespołów, a było ich 13. Tak więc i poduszek musiałam uszyć 13 sztuk.
Ogromnie dużo pracy mnie to pochłonęło, ale warto było, chociażby dla samej satysfakcji, że ktoś docenił moje zdolności i powierzył mi wykonanie tak niezwykłego projektu.
Najwięcej pracy i , nie ukrywam, nerwów zajęło mi wykonanie herbu. Każdy element musiałam odrysować, wyciąć, podkleić, a potem drobnym zyg-zakiem obszyć wszystkie krawędzie.
Poduszka jest z tkaniny bawełnianej w nutki z trójkątnym elementem z czerwonej bawełny, a trąbka, kozy i ich rogi z tkaniny syntetycznej, złotej i srebrnej. Wszyłam również złotą lamówkę, która dodaje szyku całej poduszce.
Na koniec zostały naszyte do poduszek batuty z grawerem.









A tu już zdjęcie z wręczania nagród :)

                           zdjęcie ze strony fb Domu Kultury Kozy, fot. Janusz Witkowski i Agnieszka Bieniek

Gdy oglądałam wręczanie nagród, to tremę miałam taką, jakbym to ja tam stała na tej scenie...
No ale, w końcu, w te poduszki włożyłam bardzo dużo pracy i serca, więc jakaś cząstka mnie też tam była ;)

Na Dniach Kóz miałam również możliwość wystawienia swoich wyrobów.
Razem z Agnieszką z Tu Cuda Na Kiju, prezentowałyśmy nasze przytulaki.
Agnieszka stała w sobotę z naszymi rzeczami, a ja z kolei stałam za "ladą" w niedzielę.
A tak wyglądało moje niedzielne stoisko:





Super było, pogoda i klienci dopisali ;)

Pozdrawiam serdecznie.
Asia


piątek, 15 kwietnia 2016

Creeper Czerwony

Gdy dostałam zlecenie za uszycie czerwonego Creepera, to otworzyłam oczy ze zdumienia i spytałam samą siebie: "a cóż to takiego?"
Jak zawsze wujek google przyszedł mi z pomocą i choć troszkę wkręciłam się w temat , tak bardzo popularny wśród młodych ludzi, jakim jest gra minecraft.
Później mój 8 letni chrześniak, uświadomił swoją zacofaną ciocię, że to przecież jest creeper lawowy :] no takie oczywiste...
Fakt faktem, uszyłam tego dziwoląga, i myślę, że nawet nieźle mi wyszedł ;)






Ale mam zaległości na blogu.
Postaram się to nadrobić, bo nowe prace czekają na odsłonę.
Tylko wiecznie czasu brak ;)

Pozdrawiam
Asia

środa, 23 marca 2016

Zajączki i kiermasz w Oświęcimiu

Tuż przed samym kiermaszem natchnęło mnie, żeby uszyć jakieś zajączki. 
W obrazach google natknęłam się na pewien wykrój i wiedziałam, że ja muszę je uszyć, bo są prze słodkie :)
No i moje zdanie podzieliło wiele osób, bo na kiermaszu króliczki rozeszły się jak świeże bułeczki :D



Dorobiłam im tylko takie malutkie ogonki.





A w niedzielę, 20 marca, wzięłam udział w kiermaszu charytatywnym i muszę Wam powiedzieć, że jestem mega zadowolona. 
To był mój najlepszy kiermasz, na jakim byłam do tej pory. 
Duża ilość klientów, tylko mnie podbudowała i utwierdziła, że to co robię ma sens :)
Dziękuję wam serdecznie ;)

A tak wyglądało moje stoisko.




A po świętach zabieram się za uzupełnianie stanu magazynowego, bo w maju szykuje się kolejny kiermasz ;)

Pozdrawiam wiosennie
Asia

piątek, 18 marca 2016

Kogutki i Kurki

Wiosna już za pasem, więc pora przedstawić kogutki i kurki.
Uszyłam je z myślą o kiermaszach, na które ostatnio jeżdżę.
Wykroje ściągnęłam z internetu, więc każdy może sobie uszyć takie cudaki.
A jeżeli nie umiecie szyć, to zapraszam, możecie je u mnie zakupić ;)






Jak już wcześniej wspomniałam, ostatnio jeżdżę po różnych kiermaszach. Ostatni odbył się 5 marca, w Bielskiej Galerii BWA.
A tak wyglądało moje stoisko :)



Szkoda tylko, że tak mało ludzi przyszło ;/

No ale czeka mnie jeszcze jeden, na który liczę, że będzie pełen dobrych ludzi, bo będzie to Wielki Charytatywny Kiermasz Wiosenny, z którego dochód pójdzie na leczenie chorego Kordianka.
Więc jeżeli ktoś ma blisko do Oświęcimia to serdecznie zapraszam ;)


Pozdrawiam
Asia


piątek, 5 lutego 2016

Poduszki Serca Walentynkowe

Już niedługo obchodzić będziemy kolejne święto zakochanych.
Na tą okazję, uszyłam trzy czerwone serduszka, każde z inną aplikacją.








A dla rękodzielników, którzy mają niedaleko do Oświęcimia, mam taką informację, że 20 marca odbędzie się Wielki Charytatywny Kiermasz Wiosenny.
Wszelkie informacje pod tym linkiem:


Ja również tam będę i już teraz Was zapraszam ;)

Pozdrawiam
Asia